21.03.2013

Sklep z kapeluszami - Marita Conlon-McKenna

Wydawnictwo: Amber
Tłumaczenie: Joanna Nałęcz
Liczba stron: 285


"Ogłuszona bólem po śmierci matki Ellie Matthews musi nauczyć się żyć bez niej. I zdecydować, co zrobić z wielką miłością Madelaine Matthews - małym sklepem z kapeluszami przy urokliwej uliczce w Dublinie. Najrozsądniej byłoby go sprzedać, lecz Ellie nie potrafi tego zrobić. Postanawia poprowadzić sklep sama. Pełna obaw przyjmuje pierwsze zamówienie... Coraz więcej klientów odwiedza jej pracownię, a wraz z nimi w świat Ellie wkraczają ich kłopoty i radości, ich smutki i marzenia. A Ellie odnajduje tu sens i radość życia... i miłość, która koi ból samotności."


Niby zwyczajna historia. Jak dla mnie trąci trochę myszką, ale może właśnie dlatego tak mnie rozczuliła. Przynosi ze sobą ciepły podmuch orzeźwiającego dublińskiego wiatru, optymizm, uśmiech, wzruszenie. Autorce świetnie udało się zestawić na zasadzie kontrastu powstające nowoczesne galerie handlowe w Dublinie z uliczką pełną małych, uroczych sklepików z duszą, w których dba się o klienta i jakość sprzedawanego towaru. Ale to tylko tło tej historii. Gdzieś w tym tle majaczy Paryż,  marzenia, nadzieje. W gruncie rzeczy w takich lekkich, ciepłych książkach jak ta zawsze chodzi o miłość. Bo człowiek nie powinien być sam -jak powiedział Nail Harrington, jeden z bohaterów. Banalne. Prawdziwe. Polecam głównie romantycznym duszom złaknionym ciepła i optymizmu. Inni mogą nie strawić nadmiaru słodyczy. 

Moja ocena: 5/6

02.02.2013

Złocista Dolina - Iwona J. Walczak

Wydawnictwo: Replika, 2012
Liczba stron: 415


"Kasię, Dorotę i Majkę łączą wspomnienia lat spędzonych na uniwersytecie, dzieli – dorosłość.
Los rzucił je w różne miejsca. Kasia osiadła w Poznaniu, gdzie w wolnych chwilach fotografuje. Dorota opiekuje się starszymi ludźmi we Frankfurcie, Majka została nauczycielką, choć wolałaby na poważnie zająć się swoją największą pasją – malarstwem.
Wspólny pomysł otwarcia ośrodka wypoczynkowego staje się zarzewiem konfliktów oraz rywalizacji między kobietami – na wielu polach. Ujawniając prawdziwy charakter każdej z nich. A przecież urocze zacisze położone z dala od zgiełku wielkich miast, pełne wspomnień dzieciństwa, miało być miejscem, które na nowo zbliży do siebie przyjaciółki i przywróci więź sprzed lat..."


Ładny, sielski obrazek na okładce przyciąga wzrok. Od jakiegoś czasu nastała moda na książki opowiadające historie o sielskim życiu na wsi. Jak to fajnie jest rzucić dotychczasowe życie w mieście i przenieść się gdzieś na głuchą wieś, gdzie ekologiczna żywność, świeże powietrze i prości ludzie. "Złocista Dolina" nie jest jedną z takich powieści. Nie będę opisywać fabuły, bo tego nie lubię, więc tylko krótko podsumuję: to słodko - gorzka opowieść o życiu, które zawsze jest nieprzewidywalne. Autorka niespiesznie snuje opowieść o marzeniach i pasjach, które wplatają się w czasem przytłaczającą codzienność. O wyborach, rozterkach towarzyszących podejmowaniu decyzji, sile doświadczenia i oczekiwań, które niekiedy odciskają na nas zbyt duże piętno. Ze stronic tej powieści powiało rześkim wiatrem, zapachem poziomek i jesiennych liści. Przyjemnie było zanurzyć się w ten sielski, a jednocześnie jak bardzo realny krajobraz "Złocistej Doliny".


Moja ocena:  +4/6


18.01.2013

Kochanka Słońca - Sandra Gulland

Wydawnictwo: Bukowy Las 2012
Tłumaczenie: Donata Olejnik
Liczba stron: 462


"Kochanka Słońca" to przedstawiona na wspaniałym tle Wersalu Ludwika XIV opowieść o Ludwice de la Vallière, pięknej młodej amazonce, która zdobyła serce charyzmatycznego francuskiego monarchy, zwanego Królem Słońce. Pełna temperamentu dziewczyna pochodząca z niższej szlachty, bez szans na zamążpójście i zbyt biedna, by wstąpić do klasztoru, zdobywa, a później dramatycznie traci łaskę i uczucia króla. "Kochanka Słońca" to porywająca historia miłosna z elementem intrygującej tajemnicy, to opowieść ukazująca moc prawdziwej namiętności, ale także ludzką niezdolność do pielęgnowania i zachowywania uczucia.
Poparta imponującym researchem historycznym książka obfituje w opisy obyczajów i kultury materialnej, stanowiąc źródło wiedzy o fascynującej epoce w historii Francji i Europy.
Powieść autorki znakomitej trylogii o Józefinie, żonie Napoleona.

 Początek trochę mnie znużył, ale opłacało się go przebrnąć. Opowieść rozpoczyna się w roku 1650, ósmym roku panowania Ludwika XIV, czasu głodu, zarazy i wojen. Wtedy to poznajemy sześcioletnią, drobną i bystrą dziewczynkę, małą Ludwikę de la Vallière, zwaną zdrobniale Petite. Mała jest zafascynowana końmi i uwielbia jazdę konną. To właśnie podczas jednej z konnych wypraw nieświadoma niczego Petite spotyka przypadkowo w lesie niewiele starszego od siebie Ludwika XIV, króla Francji zwanego potem "królem Słońce". I tak oto stopniowo zaczyna się ów romans, który skrywany przed światem będzie trwał wiele lat i przyniesie Ludwice spełnienie, radość, wymierne korzyści, ale też cierpienie i  upokorzenie, by w końcu rozwiać złudne nadzieje...

Książkę czyta się bardzo dobrze, a po jej skończeniu (a może przed zaczęciem?) warto poszperać i poczytać nieco o czasach panowania Burbonów. Ja znalazłam w internecie życiorys Petite:

Ludwika naprawdę nazywała się Louise Françoise de La Baume Le Blanc de La Vallière, ur. 6 sierpnia 1644 r. w Turenii, zm. 6 czerwca 1710 r. w Paryżu. Była faworytą króla Francji Ludwika XIV Burbona.
Ojciec Ludwiki zmarł w 1651, a jej matka cztery lata później wyszła za mąż za Jacques'a de Courtarvel, markiza de Saint-Rémy, i dołączyła do dworu księcia orleańskiego Gastona w Blois. Tam Ludwika wychowała się wraz z córkami Gastona z jego drugiego małżeństwa: przyszłą wielką księżną Toskanii, księżną Alençon i księżną Sabaudii. Po śmierci Gastona wdowa po nim przeniosła się do Paryża i zabrała ze sobą córki i Ludwikę. Tam dzięki wstawiennictwu kuzynki Madame de Choisy Ludwika została damą dworu Henrietty Anny Stuart, żony księcia Orleanu Filipa i szwagierki króla Ludwika XIV.
W 1661 została kochanką króla francuskiego Ludwika XIV. Związek z królem wzbudził kontrowersje wśród członków dworu i duchowieństwa. 24 lutego 1662 Ludwika opuściła dwór i udała się do klasztoru wizytek w Chaillot. Za wstawiennictwem króla wkrótce wróciła na dwór francuski. Pod koniec marca 1663 zaszła w ciążę. 19 grudnia 1663 w swym paryskim domu urodziła w tajemnicy syna. Chłopiec został wywieziony z dala od matki przez królewskiego ministra Jeana-Baptiste Colberta i jego żonę, ochrzczony jako Charles i zarejestrowany pod fałszywym nazwiskiem. Dziecko zmarło dwa lata później. 7 stycznia 1665 na świat przyszedł kolejny syn Ludwiki i Ludwika, Filip, który również zmarł w niemowlęctwie. 2 października 1666 La Vallière wydała na świat córkę Marię Annę, późniejszą księżnę Conti. Wkrótce miejsce Ludwiki u boku króla zajęła Françoise-Athénaïs de Rochechouart, markiza de Montespan. W tym czasie La Vallière urodziła swoje ostatnie dziecko. 17 listopada 1667 w Saint-Germain-en-Laye na świat przyszedł Ludwik, hrabia Vermandois.
Po rozstaniu z Ludwiką król nadał jej posiadłość Vaujours i uznał dzieci, które mu urodziła. Po kilku latach starań o odzyskanie utraconej pozycji Ludwika schroniła się w klasztorze Najświętszej Marii Panny w Chaillot. Król polecił jednak ministrowi Colbertowi, aby sprowadził ją na dwór. Sypialnia La Vallière była połączona z sypialnią markizy de Montespan, aby dwór myślał że król nadal sypia z La Vallière. Wkrótce król pozwolił La Vallière opuścić dwór. 2 czerwca 1674 została karmelitanką i przyjęła imię Ludwiki od Miłosierdzia.

 
Louise de La Vallière
Ludwik XIV zwany Królem Słońce



Chateau Versailles -

Wersal - Sala Zwierciadlana





Pałac Wersalski dziś

Książka nie jest wybitna, ale warto przeczytać, interesująca. Szczególnie wielbiciele romansów historycznych nie powinni być zawiedzeni.

Moja ocena: 5/6

12.01.2013

Oswajanie historii

Kiedyś nie lubiłam historii. Z biegiem lat (i wiekiem ;) patrzę na historię zupełnie inaczej. Nabrała dla mnie innego znaczenia. Zaczęłam doceniać coś takiego jak historia i pomału się z nią oswajać (choć jeszcze nie odważę się powiedzieć "zaprzyjaźniać. W ramach tego oswajania historii znalazłam dwa wyzwania czytelnicze. Jedno bardzo szerokie - " Z historią w tle" dotyczy książek historycznych, których akcja dzieje się do 1945 roku. Drugie wyzwanie - "Tudorowie w literaturze", bardziej wąskie, skupia się na dynastii Tudorów. Linki zamieściłam w zakładce "Wyzwania literackie". Znacie jeszcze jakieś inne historyczne wyzwania? Ja tymczasem idę poczytać o Francji i Ludwiku XIV.

08.12.2012

Doktorzy - Erich Segal

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tłumaczenie: Maria Streszewska-Hallab
Liczba stron: 768



"Doktorzy" to kolejna błyskotliwa książka Segala, autora "Love story", bestselleru znanego również z filmu. Bohaterami są młodzi ludzie z Harwardzkiej Szkoły Medycznej, zafascynowani medycyną i wykonywanym zawodem. Poznajemy ich powikłane losy na tle amerykańskiej rzeczywistości. Wraz z nimi musimy odpowiedzieć na wiele pytań dotyczących wyborów moralnych. Główni bohaterowie są biali, z jednym wyjątkiem, i w większości, z wyjątkiem pięciu kobiet, są mężczyznami. Niektórzy są wybitni, inni to geniusze na krawędzi szaleństwa. Żyją bardzo intensywnie, kochają, szukają swojej życiowej drogi."


To było moje pierwsze spotkanie z Segalem, choć wcześniej słyszałam dużo pochlebnych słów o jego powieściach, a "Doktorzy" to już chyba legenda, podobnie jak "Love story". Akcja tego opasłego tomu rozpoczyna się w latach czterdziestych ubiegłego wieku, a kończy  w latach siedemdziesiątych. Nie zniechęcajcie się liczbą stron. Wielowątkowa fabuła jest tak wciągająca, że te prawie osiemset stron czyta się jednym tchem. Autor w bardzo sugestywny sposób przedstawił życie kilku młodych ludzi wkraczających w medyczny świat w amerykańskiej rzeczywistości. Wszystkich ich cechowała ogromna wytrwałość w dążeniu do celu, odporność psychiczna, ambicja, pracowitość. Podobał mi się sposób przedstawienia różnorodnych fikcyjnych wątków powiązanych z faktami medycznymi, które działy się na świecie. Poza tym autor porusza wiele kwestii dotyczących trudnych wyborów, które lekarz musi dokonywać w swojej pracy, wyborów między dobrem a złem, często balansując na krawędzi życia i śmierci. Oprócz, a może raczej obok świata medycyny znajdziemy tu również normalne życie, przyjaźń, miłość, odwieczny konflikt pokoleń, różnorakie problemy społeczne, jak antysemityzm, rasizm, równouprawnienie kobiet.
"Nadaliśmy lekarzom status bogów i czcimy jak bóstwa, oddając im nasze ciała i dusze, nie mówiąc już o innych dobrach tego świata. A jednak - paradoksalnie - są to najbardziej podatni na ciosy i najwrażliwsi z ludzi." Ta powieść uświadamia, że lekarze są zwykłymi ludźmi, którzy w prywatnym życiu miewają takie same lub jeszcze większe problemy jak my sami.
To chwalenie powieści chciałabym zakończyć piękna puentą, słowami Paracelsusa "Fundamentalną podstawą medycyny jest miłość." Te słowa powinny wisieć w każdym szpitalu i każdej przychodni. Dla lekarzy i dla nas, pacjentów.
"Doktorów" polecam, pasjonująca lektura.


Moja ocena: +5/6

03.08.2012

Pan Ibrahim i kwiaty Koranu - Eric-Emmanuel Schmitt

Wydawca: Wydawnictwo Znak, 2004
Tłumaczenie z francuskiego: Barbara Grzegorzewska
Liczba stron: 63


"Kiedy mały Momo podkrada smakołyki w sklepie pana Ibrahima, nawet nie podejrzewa, że stary Arab, który tak naprawdę nie jest Arabem, stanie się wkrótce jego przyjacielem i duchowym przewodnikiem. 

Siła przypowieści Schmitta tkwi w prostym, choć nie dla wszystkich oczywistym przesłaniu: nie jesteś skazany na swój los, możesz świadomie wpływać na swoje życie. To, czy jesteś szczęśliwy, zależy przede wszystkim od ciebie."


Zawsze można zacząć od początku, zostawić za sobą cienie przeszłości i zacząć żyć nowym dniem, pełnym nadziei i słońca. Nadziei i słońca odnalezionych w szczerze śmiejących się oczach drugiej osoby - nieznajomego, przyjaciela. Czasem potrzeba tak niewiele. Czasem zagubione, zbuntowane dziecko, które powoli staje się młodym człowiekiem potrzebuje tylko wyciągnięcia czyjejś ręki, drogowskazu pośród wielu dróg życia, nie zawsze dobrych i właściwych. 
Krótka przypowieść o sile, jaka tkwi w każdym z nas. O mocy uśmiechu, przyjaźni, zaufania. O odnajdywaniu - siebie, świata, drugiego człowieka, życiowych prawd. Krótka, a jakże pełna treści. Wartościowej treści. Polecam.


Moja ocena: +4/6

01.08.2012

Stosik

Przybył do mnie pan stosik. Ja chyba chora jestem :) ale nie mogłam się oprzeć wyprzedażom. Którą pierwszą, ktoś podpowie?



30.07.2012

Wyniki konkursu

Konkurs rozstrzygnięty. Wszystkie osoby -wow, aż całe sześć ;-) odpowiedziały prawidłowo. Zdjęcia były oczywiście z Bremen w Niemczech.

Losowanie:



A wygrała...


Zwyciężczynię proszę o kontakt mailowy. 
Dziękuję Wam za udział w zabawie :)

20.07.2012

Konkurs wakacyjny

Długo mnie nie było...wyjeżdżałam i wracałam. Na ponowne powitanie postanowiłam zrobić mały konkurs, myślę że bardzo łatwy. Oto jedno z miejsc, gdzie byłam. Charakterystyczne zdjęcie. Dla podpowiedzi jeszcze jedna fotka, już łatwiej być nie może. Kto chce wygrać wakacyjną, smakowitą książkę "Lunch w Paryżu" Elizabeth Bard? Wystarczy w komentarzu zgłosić chęć wzięcia udziału w zabawie i odpowiedzieć prawidłowo na pytanie: z jakiego miasta pochodzą te zdjęcia? Odpowiedź wysłać na mój mail (znajdziecie na stronie) do niedzieli, 29 lipca, do godz. 23.00. Wśród prawidłowych odpowiedzi wylosuję 30 lipca zwycięzcę. 
Zapraszam do zabawy i powodzenia :)







18.04.2012

Zimistrz - Terry Pratchett

Wydawnictwo: Prószyński i s-ka
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Liczba stron: 264


"Znakomita, żywiołowa fantasy skrząca się energią i humorem.

Tiffany zrobiła jeden niewłaściwy krok, popełniła jeden drobny błąd... A teraz duch zimy się w niej zakochał. Daje róże i góry lodowe, wyznaje uczucie lawinami i obsypuje płatkami śniegu. Trudno to znosić, kiedy ma się trzynaście lat, ale jest to również trochę no... miłe. „Łojzicku!” A tak, klan Nac Mac Feeglów jest na miejscu, by pomagać i się wtrącać. Ale jeśli Tiffany nie znajdzie rozwiązania, może już nigdy nie przyjdzie wiosna..."


Nie czytałam dotąd fantasy. Zawsze mi się wydawało, że to takie trochę niepoważne, dobre może dla nastolatków, że jest wiele innych ciekawszych książek o realnym życiu i że z powodu tego mojego sceptycyzmu pewnie nie potrafiłabym  docenić uroku tego gatunku. 
Nazwisko autora oczywiście było mi znane, ale nic mi nie mówił Świat Dysku. Po "Zimistrza" sięgnęłam na chybił trafił i po przeczytaniu mogę powiedzieć, że to wcale nie był głupi wybór. Co prawda po lekturze nadal niewiele mi mówi wyrażenie "Świat Dysku", ale za to na kilka godzin wpadłam po uszy w niesamowity świat pełen wiedźm ze szpiczastymi kapeluszami i zabawnych niebieskich ludzików Nac Mac Feeglów, które pomagają Tiffany, początkującej czarownicy stawić czoła licznym niebezpieczeństwom. Jest tam nawet ser Horacy (dla mnie to totalny odjazd!). 
Świat, jaki przedstawił Pratchett jest pełen baśniowości, magii i aluzji do... no właśnie do czego? Powiedziałabym, że do naszego ziemskiego, człowieczego świata. A poza tym ta lektura to bujanie w chmurach (albo raczej latanie ma miotle) i świetna zabawa.

Moja ocena: +4/6

14.04.2012

Merde! Rok w Paryżu - Stephen Clarke


Wydawnictwo: W.A.B.
Tłumaczenie z angielskiego: Agnieszka B. Ciepłowska
Liczba stron: 354


"Paul West, typowy Brytyjczyk – Hugh Grant połączony z Davidem Beckhamem – przyjeżdża do Paryża, by pomóc w otwarciu sieci angielskich herbaciarni. Spędza tam dziewięć miesięcy, podczas których na własnej skórze odczuwa wady i zalety bycia cudzoziemcem we Francji – kraju, gdzie rok zaczyna się we wrześniu, najczęściej uprawianą dziedziną sportu są strajki, a z powodu psich odchodów zostawianych na ulicach do szpitala trafia ponad sześciuset paryżan rocznie. Współpracownicy usiłują oczernić go w oczach szefa. Sam szef, początkowo sprawiający sympatyczne wrażenie, również ma na sumieniu kilka niecnych postępków. Bohaterami pozytywnymi są w zasadzie tylko kobiety... 
Merde! Rok w Paryżu to nie tylko wciągająca i niezwykle zabawna powieść przygodowa. Książka jest również doskonałym przewodnikiem, radzącym, jak skutecznie składać zamówienia w kawiarni, jak przyrządzić sos vinaigrette, żeby się nie zwarzył, jak kochać francuskie kobiety i wreszcie dlaczego na pewno nie należy kupować domku na wsi. 
Pierwsze wydanie książki autor opublikował własnym sumptem w liczbie zaledwie 200 egzemplarzy. Powieść stała się jednak szybko bestsellerem. Prawa do jej przekładu kupiły wydawnictwa z kilkunastu krajów, w przygotowaniu jest również adaptacja filmowa. W 2005 roku ukazał się kolejny tom przygód Paula Westa."


Spotkałam się ze skrajnie różnymi opiniami na temat tej książki, od zachwytów po ciętą krytykę, a że sama  darzę Francję sympatią, postanowiłam sama się przekonać.  No i okazało się, że wylądowałam prawie pośrodku, bo książka szczególnie mnie nie zachwyciła, ale nie była też najgorsza ze wszystkich, jakie czytałam. Dała się przeczytać, a nawet ze dwa razy się przy niej zaśmiałam. Stephen Clark nieźle szydzi z Francuzów, a przy tym wytyka wady samych Brytyjczyków. Nie można mu zarzucić przy tym braku wyczucia, moim zdaniem autor nie przekroczył cienkiej granicy, za którą jest już tylko wulgarność, jak zarzucają mu inni czytelnicy. Może i ten specyficzny humor balansuje na granicy dobrego smaku i wulgarności, ale jej nie przekracza, a to jest różnica. Książka z cyklu "lekka, łatwa i przyjemna". Czy dla wszystkich przyjemna, to już każdy musi sprawdzić sam.

Moja ocena: +3/6

30.03.2012

Lesio - Joanna Chmielewska

Wydawca: Czytelnik
Liczba stron: 222

"Lesio, wybitny architekt o wybitnie ukrytych zdolnościach, pewnego dnia, zmęczony ciągłymi starciami z personalną, postanawia ją zamordować... W swój okrutny plan nie wtajemnicza nikogo... Z czasem, jako doświadczony spiskowiec, przyjmuje na siebie zadanie wykończenia konkurencji, w czym pomagają mu koledzy z biura..."

"W odległości kilkudziesięciu metrów od niego stał doskonale oświetlony dwiema latarniami autentyczny, różowy słoń. Na twarzy Lesia pojawił się wyraz bezgranicznego przerażenia. Mniej więcej zdawał sobie sprawę z tego, co czynił przez całe popołudnie i wieczór, i nagle pojął, że oto ma skutki. Halucynacje! Delirium tremens! I to nie nędzne myszki, króliki, nietoperze, ale od razu słoń!... I to jaki?! Różowy!!!... Lesio zamknął oczy na długą chwilę, a potem je ostrożnie otworzył. Słoń stał nadal. Lesio powtórzył operację z oczami. "- Zgiń, przepadnij! - powiedział ze zgrozą zduszonym głosem. - A kysz! A kysz!" W odpowiedzi na zaklęcie nastąpiło coś strasznego. Skądś z ciemności napłynęły nagle ciche dźwięki charlestona. Słoń poruszył uszami, podniósł nieco trąbę i, przestępując z nogi na nogę, najwyraźniej w świecie zaczął tańczyć!... "

Aż wstyd się przyznać, ale to moje pierwsze spotkanie z twórczością Joanny Chmielewskiej. Po lekturze "Lesia" mogę śmiało powiedzieć, że na pewno nie ostatnie. Roztargnionego, pełnego idiotycznych pomysłów architekta nie sposób nie polubić. Ta humorystyczna powieść składa się z trzech części, które przedstawiają  niesamowite historie Lesia i jego kolegów z pracowni architektonicznej. Absurdalne przygody czterech bohaterów żyjących w PRL-owskich (absurdalnych) czasach bawią do łez. Lekkie pióro Chmielewskiej i świetny humor - do przeczytania jednym tchem. Polecam.

Moja ocena: 5/6

28.03.2012

Gniazdo węży - Victoria Holt

Wydawca: Prószyński i S-ka, 1996
Tłumaczenie: Michał Madaliński
Liczba stron: 400


"Choć sąd uniewinnił Davinę Glentyre, oskarżoną o zabójstwo ojca, ludzka niechęć skazała ją na życie wśród pomówień i insynuacji. Aby uciec od wszystkiego, Davina wyjeżdża do Afryki Południowej. Tam poznaje przystojnego i bogatego Rogera Lestrange. Wydaje się, że szczęście w końcu uśmiechnęło się do niej. Wybuch wojny burskiej sprawia jednak, że przeszłość powraca; teraz nie tylko reputacja Daviny, ale także jej życie jest zagrożone..."


Tytuł tej książki nie zachęcał mnie do sięgnięcia po nią, nieprzyjemnie mi się kojarzył. Ale treść okazała się ciekawa. Akcja dzieje się w XIX- wiecznej Anglii, w Edynburgu, a następnie w Afryce Południowej. Davina zostaje niesłusznie oskarżona o morderstwo własnego ojca. Sąd uniewinnia ją z braku dowodów, a to nie to samo, co orzeczenie "niewinna". Po procesie nie może znieść życia wśród ludzi kiedyś jej bliskich, a teraz patrzących na nią z lękiem i nieufnością. Postanawia wyjechać. Poznaje Rogera Lestranga, który ułatwia jej wraz z przyjaciółką wyjazd do Afryki Południowej, by pod zmienionym nazwiskiem mogła zacząć nowe życie. Davina ma nadzieję, że tam jej życie się ułoży, jednak wyjazd ten okazuje się dopiero początkiem kłopotów...


"Gniazdo węży" to romans ze zbrodnią w tle. Autorka umiejętnie buduje napięcie, tak, że z ciekawością czyta się dalej. Akcja toczy się wartko, momentami tylko ogrom intryg, w jakie zamieszani są bohaterowie, jest może trochę przesadzona. Brakowało mi też opisu uczuć i przeżyć głównej bohaterki Daviny. Spotykają ją bardzo trudne sytuacje życiowe, a to co wówczas czuła, zostało potraktowane przez autorkę raczej marginalnie. Jednak wciągająca fabuła sprawiła, że z przyjemnością przeczytałam tę książkę. 


Moja ocena: 4/6

21.03.2012

Turcja. Półprzewodnik obyczajowy - Agata Bromberek, Agata Wielgołaska

Wydawnictwo: Nowy Świat, 2011
Liczba stron: 288

Okładka może zmylić, bo wygląda jak typowy przewodnik turystyczny po Turcji, za to tytuł głosi, że to półprzewodnik. Obyczajowy. A w środku znalazłam Turcję od podszewki. Nie ma tu sucho podanych informacji, co zwiedzić czy jak gdzieś dojechać, za to autorki wspaniale oddały turecki klimat, tę "tureckość", którą same tak pokochały. 

Autorki piszą o prawie wszystkich sprawach, poczynając od tureckich nałogów (chodzi tu o papierosy, ale i herbatę pitą litrami czy używanie telefonów komórkowych), poprzez turecką tolerancję, konformizm, patriotyzm, honor, turecki temperament, gościnność, sprawy damsko-męskie, stosunek Turków do zwierząt, a kończąc na radach dla tych, którzy chcą się samodzielnie nauczyć języka tureckiego (możliwe, autorka jest tego żywym przykładem!). 
Muszę przyznać, że byłam przerażona czytając, jak się jeździ po tureckich ulicach (Turcy jeżdżą bardzo szybko, przy tym nagminnie łamią przepisy, praktycznie nie używają kierunkowskazów, zapinanie pasów uważają za fanaberię, wyprzedzanie na trzeciego czy jazda pod prąd to normalka). Z niedowierzaniem czytałam, jak wygląda praca w tureckim pojęciu (pracują dużo, długo i powoli, w międzyczasie robiąc dłuższe pogawędki przy herbacie czy załatwiając prywatne sprawy, w związku z czym sztucznie przedłuża się czas pracy). Przy jedzeniu dzielą się ze wszystkimi, nie do pomyślenia jest jedzenie w samotności. Zresztą Turcy no naród stadny, kochają gwar, rozmowy, wymieniają się przesadnymi grzecznościami, zawsze chętni do pomocy czy wyświadczenia komuś przysługi. Nie chcę za dużo zdradzać wszystkich tematów poruszonych w tej książce, zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję. 

Na koniec dodam słowa autorek: "Zależało nam na tym, by naszą książką udowodnić, że sporo opinii i teorii dotyczących Turcji, także tych, które wyczytujemy w mediach – niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Czasami warto wszystko podzielić przez dwa, albo po prostu przymrużyć oko. A czasami najlepsza odpowiedź na pytanie o ten kraj zaczyna się od słowa „Zależy…”. Bo nic nie jest jasne i oczywiste.
Mamy nadzieję, że Ci, którzy Turcję lubią, odnajdą w naszej książce to, co najbardziej im się tam spodobało. Ci, którzy w Turcji nigdy nie byli, a chcieliby tam pojechać, może po lekturze się wreszcie odważą. Tych, którzy kochają Turcję jak drugą ojczyznę prosimy o wybaczenie, że nie napisałyśmy wszystkiego – wciąż ją odkrywamy."

Moja ocena: 5/6